Skip links

20.05.2020 Moja mama jubilatka

Temat: Moja mama jubilatka

Data: 20.05.2020r.

Grupa: Wiewiórki

Do pobrania: Wiewiórki – Zajęcia 38

Cele:

Dziecko

– sprawnie posługuje się pojęciami oznaczającymi kierunki w odniesieniu do osi własnego ciała oraz położenia siebie względem innych obiektów

– wykazuje oryginalność w twórczych zabawach opartych na wyobraźni

– czyta wyrazy i przyporządkowuje je do podanej kategorii

– próbuje czytać dłuższy tekst, odpowiada na pytania dotyczące treści

 

  1. Poduszka małą do uszka szeptała

Przed Tobą znajduje się poduszka. Ta poduszka szepta do uszka tylko słowa
z głoską „sz”. Trzeba przyłożyć do niej uszko i posłuchać co tam szepcze. Najpierw osoba dorosła spróbuj posłuchać co za słowo szepcze poduszka
i powie Ci je na głos. Następnie Ty sprawdzisz jakie słowo z głoską „sz” poduszka może jeszcze szeptać. Pamiętaj słowa poduszki się nie powtarzają.

Następnie weź poduszkę do ręki i określ położenie jej względem siebie.
Np. poduszka za Tobą, mówisz – stoją przed poduszką.

 

  1. Czar dla mamy

Proszę wysłuchaj opowiadania, a następnie spróbuj odpowiedzieć na pytania
i wykonać zadanie.

Czar dla mamy

Od rana do wieczora gospodarowaliśmy w kuchni, a mama odpoczywała. Były to jej imieniny, a u nas w domu jest taki zwyczaj, że tego dnia mama nie może nawet dotknąć się żadnej roboty.

Usiedliśmy do kolacji przy odświętnie nakrytym stole.

Czekaliśmy na tatę, który znów na kilka dni wyje­chał i właśnie dziś wieczorem miał wrócić. Opowia­daliśmy sobie różne historie.

Najwięcej mówił, jak zawsze, nasz najstarszy brat.

Wyczytywał on z gazet wszystko o nowych wynalaz­kach i maszynach, a potem opowiadał nam to.

– Czy słyszeliście o poduszkowcach? – zapytał.

Nie słyszeliśmy o tym nigdy, więc nasz najstarszy brat opowiedział nam o nowych latających pojaz­dach, które tak właśnie się nazywają.

Naszej mamie najbardziej podobało się to, że poduszkowce latają nisko nad ziemią, nie tak jak samoloty.

– Wyobrażacie sobie? Toby dopiero było przyjemnie przelecieć się nad samym miastem w taki piękny wieczór jak dzisiejszy! Zobaczyć je z góry, jakby się było gołębiem lub jaskółką! Chciałabym, żeby nam się coś takiego zdarzyło. Nie musiałby to nawet być poduszkowiec, wystarczyłaby zwykła poduszka!

W tej samej chwili, gdy mama wypowiedziała to życzenie, nasz tapczan jęknął, stęknął. Wieko podniosło się. Wyskoczyły z niego po kolei nasze poduszki i zawisły w powietrzu.

– Szalona okazja! – ucieszyła się mama.

– Widać to jakiś prezent imieninowy dla mnie. Siadajmy! Lecz nim wdrapaliśmy się na poduszki, w drzwiach stanął tata. A trzeba powiedzieć, że nasz tata nigdy nie przepadał specjalnie za czarami.

– Co tu się dzieje? – zawołał. – Co znowu wyrabiacie?

– Wybieramy się na spacer! – krzyknął nasz naj­młodszy brat.

– Siadaj z nami!

– O, nie! Macie coraz bardziej szalone pomysły! Co powiedzą ludzie, gdy zobaczą cię, Marysiu, fruwającą nad rynkiem?

Tymczasem z tapczanu wyskoczyła już piąta podusz­ka i leciała prosto na tatę.

– Nic z tego! – powiedział tata. – Zresztą będzie mi potem dokuczał reumatyzm, jak mnie za bardzo przewieje. Lećcie sobie sami, skoro już musicie.

Cztery nasze poduszki, gdyśmy tylko na nich siedli, wypłynęły przez okno na dwór. Wyminęliśmy krzaki jaśminu, kwitnące w ogródku, i zaczęliśmy wznosić się do góry.

Gdy byliśmy na wysokości czubków topoli, coś nagle zafurczało za nami.

To doganiał nas tatuś na swojej poduszce.

– Niech tam, ja z wami! Przecież dziś imieniny mamy!

I dalej polecieliśmy już wszyscy.

Naokoło była ciemna, ciepła, pachnąca noc. Poszew­ki i falbanki furkotały na wietrze, tak jakby każda poduszka miała swój motorek.

Tuż, tuż pod nami migotało światełkami nasze miasto. Widać było w mroku domy, dzwonnicę, park, naokoło – pola, a dalej czarne plamy lasów.

– Patrzcie, dopiero teraz widać, że mieszkamy na­prawdę w małym miasteczku – powiedziała mama.

– Patrzcie, tymi poduszkami można sterować! – zawołał tata.

– Kiedy rozpinam marynarkę, wiatr stawia większy opór i leci się wolniej. Kiedy zapinam – to szybciej!

Zaczęliśmy wszyscy próbować. W ten sposób okrąży­liśmy rynek.

– Uwaga! – krzyknął tata. – Musimy już wracać! Poduszki opadają! Rzeczywiście nasze pojazdy opuszczały się coraz niżej. Ledwo, ledwo udało nam się dojechać na nich do ogródka. Dotykaliśmy noga­mi ziemi. Potem musieliśmy już wziąć poduszki pod pachę i wejść z nimi po schodach.

– Nic nie szkodzi! – rzekł tata do mamy.

– Uważam, że była to całkiem niezła przejażdżka. Udał ci się, Marysiu, ten czar!

– Kiedy to nie ja czarowałam! – sprzeciwiła się mama. – Ja się nie znam na takich wynalazkach. Całą drogę właśnie zastanawiam się, kto to?

Mama przyjrzała się nam po kolei.

– No, który i jak to zrobił? – zapytała, jak wtedy, gdyśmy coś przeskrobali.

– Ja – przyznał się nasz najstarszy brat. – Pamię­tacie baloniki, które kupowaliśmy na defiladzie? Te, co same leciały do góry? Wypuściłem z nich gaz i napompowałem nim poduszki. Tylko za bardzo się śpieszyłem, nie zaszyłem dobrze poduszek i dlatego gaz zbyt wcześnie uciekł. Chciałem zdążyć przed powrotem taty, ale mi się nie udało.

– Właśnie, że ci się udało – powiedziała mama. – Nie widzisz, że tata nareszcie przekonał się do naszych czarów?

Pytania:

– Jaką niespodziankę przygotował syn dla mamy?

– Jak cała rodzina spędziła imieniny mamy?

– Jak Ty obchodzisz imieniny, urodziny swojej mamy?

– Co chciałbyś wyczarować dla swojej mamy?

 

Zadanie

Do tego zadania będą potrzebne poduszki i kartki z napisami: „tata”, „brat”, „dłoń”, „tańce”, „mama”, „domek”, „miłość”, „radość”, „siostra”, „zabawa”, „miasto”, „balon”, „drabina”, „smutek”, „list”, „czary”

Twoim zadaniem będzie wybranie słów, które pasowały do opowiadania
i ułożenie ich na poduszkach. Następnie zastanów się jak  możesz pogrupować te wyrazy. Przesuwaj poduszki tworząc grupy wyrazów np., grupa słów oznaczająca rodzinę – mama, tata, brat, siostra

 

  1. Mamo, tato przecież wiecie

Zapraszam Cię do wysłuchania piosenki dla mamy i taty.  Poniżej znajduje się tekst, a w załączniku mp3 muzyka.

  1. Może kiedyś moja mama

kupi mi hipopotama,

z którym mógłbym nieustannie

brykać w wannie lub w fontannie.

Może tata mnie zabierze

w długą podróż na rowerze,

prosto nad ocean wielki,

żeby zbierać tam muszelki…

Ref. Mamo, tato, przecież wiecie,

że sny mamy kolorowe

i wierzymy, że umiecie

spełnić choćby ich połowę.

bis

  1. Może pójdzie ze mną tata

gdzieś na drugi koniec świata,

by hodować żółte smoki

i ze śmiechu zrywać boki.

Może z mamą wymyślimy,

jak mieć co dzień urodziny,

bujać w chmurach przez rok cały

i niebieskie jeść migdały.

Ref. Mamo, tato, przecież wiecie…

 

  1. Domek na drzewie

Zapraszam Cię do wykonania zadań, które znajdują się w kartach pracy na str. 38-39.

W pierwszym zadaniu narysuj po śladzie domek na drzewie i spróbuj przeczytać słowa na drabinie. Następnie pokoloruj kolorem zielonym te słowa, które oznaczają członków rodziny.

W zadaniu drugim posłuchaj wierszyka i spróbuj zapamiętać go, a następnie dokończ rysowanie rytmu z serduszek i róż.

W zadaniu na stronie 39 spróbuj przeczytać, co działo się u Kuby w domu, kiedy wrócił z przedszkola. Następnie sprawdź  czy udało Ci się zrozumieć tekst i połącz właściwe osoby z pytaniami. Powodzenia!

Zostaw komentarz

Name*

Website

Komentarz

Zmiana wielkości tekstu
Kontrast

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.